90-te urodziny obchodziły 2 września dwie dostojne seniorki - panie: Regina Pabjasz i Maria Andrzejewska. Pierwsza z jubilatek była świetną kucharką w dawnej szkole zawodowej (obecnie CKZiU), a druga pracowała jako wychowawca w Domu Dziecka przy ul. Wileńskiej.

Pani Regina Pabjasz urodziła się w kurpiowskiej wsi Pupkowizna. Wychowała się w wielodzietnej rodzinie, miała 8 rodzeństwa. Rodzice zajmowali się gospodarstwem rolnym.
W wieku 24 lat, wraz z mężem, przyjechała do Mrągowa i zaczęła pracę w kuchni w szkole zawodowej - obecnym Centrum Kształcenia Zawodowego i Ustawicznego. W zawodzie przepracowała 32 lata. Wiele osób, do tej pory, wspomina ją jako bardzo dobrą i oddaną kucharkę, która potrafiła ugotować przepyszne dania.
Bo kiedyś jedzenie, a szczególnie mięso było inne, smaczniejsze — komentuje jubilatka. — Poza tym gotowało się z sercem, tak jak dla siebie. Było to szczególnie ważne, bo przecież moje posiłki spożywała szkolna młodzież.
Pani Regina mówi, że 90 lat zleciało jej bardzo szybko. — Nawet nie wiem kiedy — dodaje. — Moje minione lata były dobre, nie narzekam na to, co było. Dziś cieszę się każdą chwilą, zdrowie dopisuje, oby tak dalej. Przyznam się szczerze, że nie biorę żadnych tabletek, zdrowo się odżywiam i może to właśnie jest receptą na długowieczność!
Pani Regina wychowała jedną córkę. Ma wnuczkę i prawnuczka.

20250902 100347


Druga jubilatka, Pani Maria Andrzejewska, urodziła się na podkarpaciu we wsi Bystre – w powiecie bieszczadzkim. Jej mama zajmowała się domem i wychowywaniem rodzeństwa, a ojciec pracował w tartaku. Czas II wojny światowej był trudny, ale rodzinie udało się go przetrwać. Gorzej było po wojnie...
Nie chcę wspominać tego czasu, bo były to dramatyczne chwile. W 1947 spalono nasz rodzinny dom i przesiedlono na Mazury, dokładnie do Rynu — wspomina Pani Maria. — Tam zaczęliśmy wszystko na nowo.
W 1956 roku pani Maria przeprowadziła się do Mrągowo i zaczęła pracę jako wychowawczyni w domu dziecka przy ul. Wileńskiej. Bardzo miło wspomina ten czas.
W początkowym okresie mojej pracy osieroconych dzieci było bardzo dużo, bo prawie 150 — wspomina. — Byli urodzeni w Mrągowie autochtoni, których rodzice zaginęli w wojennej pożodze i dzieci, których historii nie dawało się odtworzyć. Kiedyś młodzież była inna, wydaje mi się, że lepsza.
Pani Maria w zawodzie przepracowana 31 lat, pod koniec lat 80-tych przeszła na emeryturę. Dziś jesień życia spędza spokojnie, choć aktywnie. — Robię zakupy, gotuję i nie narzekam na zdrowie — mówi jubilatka.

Z okazji urodzin dostojne panie odwiedzili reprezentanci mrągowskiego samorządu - dyrektorka MOPS - Monika Oleszkiewicz Adamska i zastępca burmistrza - Robert Wróbel. Seniorkom przekazali prezenty: kwiaty, pamiątkowe laurki i ciepłe kołdry.

20250902 102426