Nie każdy może się pochwalić tak bogatą historią i tak niespożytą energią. Dzisiaj, 4 marca 2026 roku, pani Halina Pawłowska z Mrągowa świętuje swoje 90. urodziny. To nie tylko czas na gratulacje, ale przede wszystkim okazja, by przyjrzeć się życiorysowi kobiety, która swoją pracą i uśmiechem wpisała się w historię naszego miasta.
Z Grodna do Mrągowa: Podróż po nowe życie
Historia pani Haliny zaczęła się w 1936 roku na terenach ówczesnego Związku Radzieckiego. Wychowana w wiejskim rytmie pracy w kołchozie, gdzie pracowali jej rodzice, od najmłodszych lat uczyła się szacunku do trudu i ziemi. Los sprawił, że jako dorosła kobieta związała się z mężczyzną o polskich korzeniach, co stało się impulsem do wielkiej zmiany.
W 1958 roku, mając u boku męża i małą córeczkę, pani Halina opuściła Grodno, by szukać szczęścia w Polsce. Droga do Mrągowa wiodła przez krótką, trzydniową przystań w Giżycku. Ostatecznie to jednak nasze miasto stało się jej domem na kolejne dziesięciolecia.
Serce oddane pacjentom
Pani Halina szybko znalazła swoje powołanie w mrągowskim szpitalu. Jako pielęgniarka w służbie zdrowia przepracowała całe swoje życie zawodowe, aż do zasłużonej emerytury. Czas ten wspomina z ogromnym sentymentem, a w jej opowieściach szczególne miejsce zajmuje postać pewnego lekarza.
– Bardzo mile wspominam współpracę z doktorem Doraczyńskim, dziedkiem obecnego burmistrza Mrągowa. Muszę przyznać, że mężczyźni są bardzo do siebie podobni, w obecnym burmistrzu widzę mojego doktora – mówi z uśmiechem seniorka.
To właśnie te międzyludzkie relacje i poczucie misji sprawiły, że praca w służbie zdrowia była dla niej czymś więcej niż tylko obowiązkiem.
Rodzinny fundament i recepta na długowieczność
Pani Halina to nie tylko wzorowa pracownica, ale przede wszystkim głowa wielopokoleniowej rodziny. Jej duma to: 3 córki, 6 wnuków, 5 prawnuków. Mimo upływu lat, jubilatka ani myśli o przysłowiowych "kapciach". Jej recepta na długie i udane życie jest prosta, choć wymagająca dyscypliny: brak bezczynności i pozytywne nastawienie.
Dziś panią Halinę najłatwiej spotkać w bibliotece, gdzie regularnie wypożycza nowe lektury, lub w jej ukochanym ogródku. Praca w ziemi i kontakt z naturą to dla niej najlepsza terapia. Jak sama podkreśla, to właśnie pogoda ducha pozwala jej z nadzieją patrzeć w każdy kolejny dzień.
Pani Halinie życzymy kolejnych lat w zdrowiu, niesłabnącej energii do pracy w ogrodzie i wielu ciekawych lektur!
Tekst i foto: Paweł Krasowski
- Opublikowano: środa, 04, marzec 2026 13:30
- Autor: Paweł Krasowski
BIP






