Pani Teresa Szulińska świętowała swoje 90. urodziny – jubileusz będący nie tylko świadectwem długowieczności, ale przede wszystkim historią niezwykłej skromności, ciężkiej pracy i życiowej mądrości. Z okazji tej wyjątkowej rocznicy, jubilatkę odwiedzili przedstawiciele mrągowskiego samorządu. Życzenia, kwiaty i wyrazy uznania złożyli: Kamil Turowski – zastępca burmistrza Mrągowa oraz Monika Oleszkiewicz-Adamska – dyrektor Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej.

Dzieciństwo w cieniu wojny
Pani Teresa urodziła się w miejscowości Obręb. Jej najwcześniejsze wspomnienia nie kojarzą się z beztroską, lecz z trudem, jakiego współczesne pokolenia często nie są w stanie sobie wyobrazić. Czas wojny był dla niej okresem wielkich wyrzeczeń – braku ubrań i nieznajomości smaku słodyczy.
Edukacja w tamtych latach wymagała ogromnego poświęcenia. Pani Teresa wspomina, że do szkoły szła pieszo aż 7 kilometrów, mając na nogach jedynie ciężkie, drewniane chodaki. Los nie oszczędzał jej rodziny również w domu – ze względu na bliskość frontu, przez całą wojnę musieli dzielić dach nad głową z niemieckimi żołnierzami. To właśnie wtedy, w tym trudnym czasie, tata nauczył ją pisać i czytać, dając jej fundament na przyszłość.

Droga na Mazury i lata pracy
Choć pani Teresa planowała związać swoją przyszłość z rodzinnym gospodarstwem, los przygotował dla niej inny scenariusz. W 1959 roku, wspólnie z mężem, podjęła odważną decyzję o przeprowadzce na Mazury.
Osiedlili się w okolicach Sorkwit, gdzie pani Teresa rozpoczęła pracę w handlu – w tamtejszym GS Sorkwity. Swojemu zawodowi pozostała wierna aż do zasłużonej emerytury, wykazując się niezwykłą lojalnością i pracowitością. Do samego Mrągowa państwo Szulińscy sprowadzili się w 1975 roku i to tutaj zbudowali swój trwały dom.

Słodko-gorzka definicja szczęścia
Podczas spotkania z przedstawicielami miasta, pani Teresa podzieliła się niezwykle osobistą i poruszającą refleksją nad swoim życiem:
– Życie jest piękne, ale nie jest usłane różami, tak jak się czasem niektórym wydaje. Przeżyłam z mężem 68 lat, nigdy nie byliśmy na wczasach, ciężko pracowaliśmy. Mąż zmarł miesiąc temu, wcześniej pożegnałam syna.
Te słowa rzucają światło na postać jubilatki – kobiety silnej, która mimo osobistych tragedii i trudów codzienności, potrafi dostrzec piękno istnienia. Jej największą dumą i radością jest rodzina. Pani Teresa wychowała dwóch synów, a dziś jej dziedzictwo to 8 wnuków i 9 prawnuków.
Jubileusz 90-lecia pani Teresy Szulińskiej to lekcja pokory dla nas wszystkich. To przypomnienie, że na miano „pięknego życia” pracuje się latami – nie przez luksusy, ale przez wytrwałość, miłość do rodziny i szacunek do pracy.
Pani Teresie życzymy dużo zdrowia, spokoju oraz wielu chwil przepełnionych ciepłem płynącym od najbliższych.

Tekst i foto: Paweł Krasowski